|
|
niedziela, 13 listopada 2011
Miłosna głupawka.
Jest tam gdzieś pewna przepiękna kobieta,
wbrew wszystkim pozorom niezła z niej żyleta.
Kiedy się uśmiechnie me serce topnieje,
a gdy patrzy w moje oczy totalnie głupieję.
Bywa upierdliwa, jednak w głębi duszy
zawsze wie jak ułaskawić mnie oraz poruszyć.
Chociaż jest daleko, dystans między nami,
nie przeszkadza nam codziennie rozmawiać godzinami.
A gdy dzwonię do niej po dziesiątej w nocy,
jej głos staje się niebywale uroczy.
Czasem jej śniadanie na podłodze ląduje,
ja się wtedy śmieję, a ona się denerwuje.
Uwielbia na atlasie uprawiać ćwiczenia
i nie zwraca uwagi na ograniczenia.
A gdy śpimy razem, tuż po przebudzeniu,
opowiada o księżach ku memu zdziwieniu.
Mimo że czasami chcę ją kopnąć w zadek,
to jest kochany ten mój mały niedźwiadek.
W realu uwielbia malować opony,
i chce mi do domu przyciągnąć gekony.
Najbardziej kocham jej 4 pieprzyki,
gdy chcę je pocałować, to słyszę same krzyki.
Mimo wszystko, dziś wiem to na pewno,
że na zawsze pozostanie moją jedyną królewną.
I będziemy zawsze trzymać się za ręce,
bo tylko do Magdaleny należy moje serce.
środa, 19 października 2011
Ukochana, najdroższa.
Jesteś tak delikatna, że czasem boje się dotknąć Twojej dłoni.
Jesteś, tak krucha i niewinna. Czysta i świeża.
Moja najdroższa.
Czasem gdy patrzę na Ciebie jak śpisz,
zastanawiam się czy nie utoniesz w moich ramionach.
Całujesz mnie tak zachłannie. Namiętność.
Delikatność, zmysłowość. To cała Ty.
I ja. Razem z Tobą. My...
Upajam się Twoim zapachem zbierając go nad ranem z mokrej pościeli.
Moje dłonie szukają Twojego oddechu, przenikającego moje ciało.
Moje usta wciąż wołają o Twoje głodne, nienasycone wargi.
Moje serce otwiera się by wpuścić Cię do środka.
Jesteś tak cudowna, że żadne słowo nie może być godne nazwania Ciebie swoją nazwą.
Szaleje za Tobą, ubóstwiam Cię, fascynujesz mnie dzień po dniu.
Jesteśmy jedno.
I nigdy nic nie rozłączy naszych splecionych serc.
Bardzo Cię kocham.
Dla mojej Magdaleny.
poniedziałek, 15 listopada 2010
.
Ehhh. Żałosne żałosne żałosne !.
Ludzie święci. Co się z wami dzieje do jasnej cholery ?!
Rozmowy w toku : Skwarki prosto z solarki.
Pewnie. Siedzą 4 durne dziołchy, które dały sobie wmówić, że jeżeli nie będą opalone to nie mają po co żyć. Nie będziesz opalona - nikt Cię nie pokocha. Nie będziesz opalona - Nie urodzisz dziecka, nie zrobisz kariery, nie wysrasz się. Jasne. Czy dzisiejsze kobiety naprawdę są aż tak bardzo pozbawione własnej wartości, żeby uzależniać swoje poczucie atrakcyjności od produktów na rynku ? Pewnie, 90, 60, 90 inaczej nie masz po co żyć. Jak nie masz okrągłego tyłka, albo nóg dłuższych niż Ty sama nigdy nie będziesz piękna. Zawsze będziesz pasztetem. Potem zostanie Ci tylko chadzanie do łóżka ze starymi prykami żeby upewnić się że ktoś jeszcze Cię chce. Czy to jest jakiś cholerny żart ?! Nie, moja frustracja sięga zenitu. Dajemy się omamić jakimś stereotypom, które stają się wyznacznikiem tego jak i po co mamy żyć. Kobieta oddaje się 8 facetom dziennie bo chce mieć nowe kosmetyki i ciuchy. Bez tych cudów, nie jest nic warta. GÓWNO PRAWDA ! Kobieta jest tyle warta na ile sama siebie ceni. Puknijcie się w głowę. Co się dzieje z tym światem że dochodzi do takich paranoi? To nie wiadomo czy się śmiać z tego czy płakać. I co gorsza to idzie coraz dalej i szybciej. Za 10 lat kobiety będą wyskakiwały z wieżowców bo nie kupią sobie najnowszych butów czy bluzki. Jaja. Faceci mimo że mają śmierdzące dupska, nie myją się, nie golą, zapuszczają się jak grzyby w lesie i tak mają to gdzieś. Są święcie przekonani o swojej atrakcyjności, o tym że są cudni. I tyle. Choć to też nie świadczy zbyt dobrze.
Kobiety, zachęcam - wyrzućcie swoje sztuczne maski i wyidealizowane obrazki siebie samej i róbcie tak, żeby rano patrząć w lustro z rozwalonymi włosami i podpuchniętymi oczami powiedzieć : Ale jesteś piękna Zosiu. ( Czy tam inna Mariolko). Bo to nas doprowadzi do zagłady !.
AMEN.
niedziela, 17 października 2010
Jej obraz.
Widzę jej obraz przed oczami.
Serce bije mi szybciej i szybciej cały czas myśle że zaraz tu przyjdzie...
Słyszę jak mówi, woła mnie gdzieś z sypialni, spotykam mój wzrok z jej oczami. Mocno chwytam jej dłoń i oddalam sie z nią i dotykam jej ust wargami i.. Wymyka mi się z rąk przez palce dotyka mnie ostatni raz opuszkami, próbując złapać i zatrzymać mnie na zawsze, upuszczam ją i zabijam coś między nami.
Może ostatni raz gdy patrzę jej w oczy, chciałabym powiedzieć jej jak bardzo ją kocham, ale prosiła mnie bym dzisiaj nie mowiła o tym. Uśmiecha sie i ma ten dołek w policzku, który tak bardzo lubię i kurwa mać jest śliczna chyba nie widzi jak w dłoni drży mi zapalniczka, ręce mi się trzęsa, nie chcę żeby wyszła ...
Chcę jej powiedzieć że dla mnie jest najlepsza.. i zrzucić wszystko z blatu stołu i się pieprzyć ale spoglądam na nią, nagle się cofam,
Nie mogę mówić jej, że ją kurwa kocham ...
czwartek, 02 września 2010
Coś, o życiu.
Cóż. Trochę mnie naszlo na przemyślenia. A jak wiecie najprościej jest to wszystko zamieścić na blogu na który i tak nikt nie wchodzi ;)
Przeraża mnie świat i ludzie go zamieszkujący. Przeraża mnie to, że nie patrzy się na różne rzeczy tak jak powinno się to robić. Że każdy tylko patrzy, żeby wbić komuś nóz w plecy. A potem uczcić to butelką szampana. Jak kogoś stać. Że niewiele osób ceni przyjaźń i miłość, teraz to polega na tym żeby zaliczyć foke i opowiedzieć kumplom ze szczegółami jakie miala wymiary a potem sprzeczać się przez pól dnia kto jest lepszym alfonsem.
Dlaczego nikt już nie ceni ambicji, marzeń, ludzi z pasją ? Dlaczego liczą się tylko ufarbowane tępe i puste łby. I najkrótsze spodenki. Dlaczego nie wymaga się szacunku do siebie i innych. Każdy pluje na siebie na ulicy a najgorsze jest to, że każdy uważa to za zwyczajny rytuał i nie widzi w tym nic nieodpowiedniego. Dlaczego porządne, mądre i inteligentne kobiety które coś sobą reprezentują idą w odstawkę a na ich miejsce wskakują coraz to nowe klony jednego pokroju. W dodatku kiepskiego. Dlaczego ludzie uważają za świetną zabawę uprawianie seksu bez zabezpieczenia a potem lądują pod mostem ze zmarnowanym życiem ? Naprawdę, niezwykle zabawna jest mina matki i ojca kiedy 15 letnia dziewczyna oznajmia im, że zostaną dziadkami. A jeszcze zabawniejsza jest jej mina kiedy jej ukochany nagle zabiera dupę i ślad po nim ginie a sluchawka nie odpowiada. Przecież tak bardzo ją kochał. Tyle obiecywal i przysięgal dozgonną wierność. Dopiero po roku dowiesz się że jakaś Twoja ,,najlepsza przyjaciólka,, widziala go z inną jak obściskiwali się w przejściu podziemnym, ale zapomniala o tym napomknąć. Cóż za niefart. A tak jej ufałaś. Mówiłaś jej wszystkie swoje tajemnice. A co, jeśli nagle z dnia na dzień staniesz się dla wszystkich najważniejszych ludzi powietrzem, nic nie znaczącą jednostką, która nagle nie ma znaczenia. I nawet nie wiesz dlaczego. Kiedy ktoś komu oddałaś pól swojego życia nagle zachowuje się tak, jakby nigdy nie rozmawial z Tobą nawet o pogodzie. Może warto ich o to zapytać ? A może ktoś boi się odpowiedzi na te pytania. Co robić kiedy wszystko Cię przytłacza, a obok nie ma nikogo kto chcialby Ci pomóc. Co jeśli nagle czujesz się jak czarna owca w towarzystwie ludzi przy których nie tak dawno odzyskiwalaś radość życia. Kiedy nikt już nie cieszy się na Twój widok bo zwyczajnie Cię nie zauważa. Jak się dowiem, to wam powiem. Bo sama się nad tym sporo zastanawiam. Dlaczego ludziom sprawia aż tak wielką radość niszczenie życia innych ludzi ? Rozbijanie małżeństw a potem patrzenie z góry na byłą żonę z dziećmi która za 1000 zlotych musi utrzymać swoją rodzinę. Której nic już w życiu nie zostalo tylko patrzenie na swoje dzieci, które wiecznie są niezadowolone i praca, której tak bardzo nienawidzi. Tak wspaniale jest wymyślanie plotek od których czyjeś życie się wali. Tak trudno ugryźć się w język wyzywając kogoś od pedała, żyda albo innego asfalta, podczas gdy ta osoba wielokrotnie myśli o samobójstwie gdyż nie może znieść prześladowania przez cale życie. Każdy chce naprawiać świat niestety zaczynając od samego końca. Zamiast najpierw spojrzeć na siebie, patrzymy na sąsiadów, krewnych i panią w mięsnym. Bo przecież kto jej tak okropnie zafarbowal wlosy. Nie do pomyślenia.
Czasem czlowiek potrzebuje dostać w leb kijem golfowym, żeby zrozumieć na kogo tak naprawdę mógl liczyć cale życie. I wtedy docenia swoich przyjaciól. Wtedy wie, że to oni są prawdziwi. Bo to oni rozumieli Twoje fatalne polożenia, podczas gdy ktos inny mial to glęboko w dupie i zrezygnowal z Ciebie idąć po najmniejszej linii oporu. Bo czyjemuś chlopakowi nie podoba się przyjaciólka, która ma trochę za dużo do powiedzenia i moglaby przetrzeć Ci oczy, co bywa nieziemsko niewygodne w niektórych przypadkach. Bo powiedzialaś o jedno slowo za dużo i teraz wszyscy patrzą na Ciebie jak na śmiecia, chociaż sami mówili dokladnie to samo zaśmiewając się do lez z naiwności tej dziewczyny. Wszystko plynie. Szkoda że w takiej zasranej rzece. Smutne jest to co dzieje się na świecie. Ale jeszcze bardziej smuci mnie to, co dzieje się pod moim nosem. Bo to o wiele bardziej boli, niż wojna w Wietnamie. Wbrew pozorom. Każdy użala się nad biednymi dziećmi z afryki a bachory z bogatych domów wyrzucają kawior do kibla kiedy rodzice nie widzą. Biedne dzieci.
Wystarczy, że masz krótkie wlosy i trochę oleju w glowie a nikt nie traktuje Cię jak kobietę. Nikt nie przepuści Cię w drzwiach ani nie ustąpi Ci miejsca w tramwaju. Zapomnij. Ale kiedy na horyzoncie pojawi się żółto-pomarańczowa dziewczyna, której biel zębów może uszkodzić Ci wzrok, rzucają się jej pod nogi z tipsami za 100 zlotych. Brawo. Coś pięknego. Szkoda tylko, że kiedy te tipsy odpadną, wlosy posiwieją a piękną buzie pokryje sieć zmarszczek zostanie tylko bezużyteczny wór na śmieci, który nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie.
Świat zmierza do dupy.
P.S
A ja jestem sfrustrowaną kobietą, która ma problemy z opanowaniem emocji, która częściej krzyczy niż mówi, która jest obsesyjnie zazdrosna o ludzi ważnych dla siebie. Która częściej myśli o sobie niż o innych. Która nie przejmuje się opinią innych ludzi ale w glębi duszy wiele rzeczy ją boli. Która nie potrafi mówić otwarcie o uczuciach i problemach, która nie umie przeprosić i przyznać się do blędu. Której z trudem przychodzi pielęgnowanie przyjaźni, dlatego wszyscy myślą że mam ich w dupie kiedy tak naprawdę kocham ich najbardziej na świecie. I kiedy mówię komuś coś niekoniecznie milego to tym wyrażam swoją milość do niego.
I próbuję to zwalczyć, ale nie sądzę, żeby kiedykolwiek mi się to udalo.
piątek, 26 marca 2010
Proszę Pana
No i cóż, proszę Pana.
Mówili, że będzie padało.
Tak to z nimi jest. Ludzie.
No i cóż mi po nich.
Ale pewien człowiek, ma różowe okulary.
Zamiast czarnych, tak.
I ma ładne włoy.
A oczy, proszę Pana.
Najgłębsze, najczarniejsze.
Ale uśmiech, proszę Pana,
to ona ma słoneczny.
Jest cudem, jakiego świat nie widział.
Opowiem Panu, kiedyś...
Czasem ludzie spadają na dno, prawda.
A ja widzę jej dłoń ciągnącą mnie ku górze.
Bo to nie pluszowy miś, ani róże.
Ani jakieś tam, dyrdymały.
Czy Pan wie, że ten promień słońca,
daje mi siłę do życia ?
Skąd Pan może wiedzieć, że ona
jest jednym z powodów mojej egzystencji.
Pan nie słyszał tego śmiechu. Oj, nie słyszał.
To niech Pan szczerze pożałuje.
Bo to tak, jakby codziennie,
budził Pana śpiew słowika.
Albo Rubika, chociaż on nie śpiewa.
Ale widzi Pan, drogi Panie,
to nie ma znaczenia.
Bo podzieliłam bym się z nią,
swoim sercem.
Ona je wypełnia.
A z początku była dla mnie,
uśmiechniętą okularnicą.
Metamorfozy, metamorfozy.
Teraz jest wszystkim.
A co to wszystko, pyta Pan.
Wszystko to ten rytm, z jakim idzie po ulicy,
wszystko to ta aura, którą roztacza wokół siebie.
Wszystko to jej spojrzenie.
Spojrzenie jest fajne.
Lubię je. Bardzo.
Ale co ja będę Panu mówić.
Pan i tak nie zrozumie ...
Dla mojej kochanej, Zielińskiej <3
poniedziałek, 04 stycznia 2010
Powietrze.
Dla Ciebie, otwieram rano oczy,
a słońce muska mnie swoimi promieniami.
Dla Ciebie, by zobaczyć Twój pełen miłości uśmiech.
I oczy. Oczy, które mówią wszystko.
Zwierciadło Twojej duszy.
By Twoje delikatne dłonie pieściły mój policzek.
I ...
Utopić się w Twoich ramionach, chłonąć Twój słodki oddech.
Jesteś.
Pojawiłeś się bez pytania.
Bez zapowiedzi. Jak grom z jasnego nieba.
Malujesz mój obraz, obraz szczęśliwej.
Twoje kredki kolorują mój szary Świat.
Płyniemy pośród gwiazd i zatrzymujemy się.
By każdą z nich dotknąć i zachwycić się nią.
I żeby złapać się za ręce.
Bo jesteśmy jedno.
Spijam szept z Twoich ust.
I chcę byś był.
Nie ze strachu.
Nie z przyzwyczajenia.
Nie dla żartu.
Tylko dlatego,
że jesteś moim powietrzem.
Kochaj mnie tak, jakby
to miał być ostatni raz ...
wtorek, 22 września 2009
Czy czasem czujesz się samotny?
Czy brak Ci moich słów?
Czy ktoś budzi Cię i tuli do snu?
Czy przez Twą głowę przelatuje czasem wspomnienie tamtych chwil, dni i nocy?
Czy...
Czy iść prostą drogą, a może odwrócić głowę i spojrzeć wstecz?
Niektóre pytania nigdy nie znajdą odpowiedzi...
piątek, 14 sierpnia 2009
Nie ma słów, by opisać co teraz czuję.
Byla kobietą niepewną, nieufną.
Nie wierzyła w to, że znajdzie to czego szukała od tak dawna.
Pragnęła tego całym sercem.
I nagle ...
Stało się coś niesamowitego.
Pojawił się mężczyzna.
Nie był to zwykły Pan.
Ten Pan miał w sobie wszystko to czego szukała przez wiele lat.
Chociaż nie chciał pokazać jaki jest,
ona rozgryzła go.
Jak łupinę orzecha włoskiego.
A w środku czekała nagroda.
Pyszne wnętrze jego cudownej osobowości.
Otulił ją kocem i powiedział :
,, nie bój się. Jestem tu i kocham Cię. ,,
a ona płynęła wtedy drewnianą łódką
i kołysała się.
Było jej tak dobrze.
Zamykała oczy i czuła tylko jego dłoń na policzku.
I zapach.
Zapach, którego nie sposób opisać.
Była pewna.
Nie wypuści go nigdy, o ile
sam nie będzie pragnął odejść.
Oddała mu siebie,
swoje życie,
marzenia,
plany.
I wie, że wszystko będzie dobrze.
Bo miłość jest jak rzeka;
rwie do przodu,
bywa łagodna,
i chociaż czasem płynie pod prąd,
nigdy nie utonie [...]
Skarbie, zrobiłabym dla Ciebie bardzo wiele. Jesteś najwspanialszym człowiekiem jakiego poznałam. I pamiętaj o tym zawsze, nasza miłość jest jak wiatr. Nie widze jej, lecz czuję. Nie wszystko można zobaczyć, lecz można poczuć. Kocham Cię.
[...] a Pani siedziała w bujanym fotelu,
z kotem na kolanach i kubkiem herbaty w ręku.
I chodź minęło tak wiele lat, wciąż płynęli drewnianą łódką.
Razem,na dobre, gorsze i złe.
niedziela, 02 sierpnia 2009
Dla mojego Mateusza.
Wierzę.
Wierzę, że to co robie ma sens.
Wierzę, że Ty jesteś tym kogo szukałam od tak dawna.
Wierzę, że wszystkie nasze sny się spełnią.
Wierzę w Ciebie, w nas.
Wierzę, że znów zobaczę Twoje oczy pełne miłości.
Wierzę, że Twoje ręce znów będą mnie dotykały.
Wierzę, że pokochałeś mnie taką jaką jestem.
Wierzę, że Ty wierzysz tak jak ja.
Nadzieja czyni cuda,
nie wypuszczę Cię z moich dłoni.
Kochaj mnie, trzymaj i walcz ze mną.
Kocham Cię mój Mateuszu.
|